Szkatułka - czarno biały print room, pierwsza praca wykonywana w pracowni...
Na zdjęciu - jeszcze do końca nie wylakierowana, jeszcze w trakcie.
Pracuje się bardzo przyjemnie, wreszcie wszystko mam mniej-więcej posegregowane, tylko ... brakuje czasu.
Jak bym mogła, to siedziałabym tam całymi dobami...
Od zawsze jestem takim prawdziwym chomikiem, wszystko zbierałam, co ,,może kiedyś się przyda", pojęcia nie miałam, że aż tak dużo tych moich skarbów, i się nie da tak od razu z tym przeprowadzić...
"Nikt nie zapala światła po to, aby je ukrywać za zamkniętymi drzwiami, celem światła jest roztaczanie blasku, otwieranie oczu, ukazywanie cudów, które dzieją się dokoła." Paulo Coelho
czwartek, 18 listopada 2010
środa, 10 listopada 2010
Kogutkowe trio...
Moje koguciki wykonane z filcu, motywy kwiatowe wykonane igiełkami.
Inspiracje znalazłam w internecie...
Inspiracje znalazłam w internecie...
wtorek, 26 października 2010
Tak szybko leci czas...
Tak szybko leci czas i kalendarz sypie kartkami...
Uświadomiłam sobie, że muszę coś zmienić w swoim życiu, dopóki jeszcze nie jest za późno...
Częściowo spełniłam swoje marzenia - skończyłam kurs kroju i szycia!!!
Powstaje mała pracownia...
Jeszcze dużo pracy w adoptowaniu pomieszczenia, zakup sprzętu, ale już jestem szczęśliwa, wiem że będę robiła to co lubię... i mam nadzieję, że mi się uda...
W chwilach relaksu powstała Pysia, bardzo polubiłam ją:
środa, 14 lipca 2010
Gorące lato na działce
Dawno nie zaglądałam, a ni do was a ni nawet do siebie, większe chwila wolnego czasu zajmowała praca na działce...
To ulewy powodowali że wszystko rosło szybko, nie podążałam z koszeniem trawy, plewieniem, obcinaniem żywopłotów...
Teraz upały nie miłosierne, trawa się wypala, wszystko dużo szybciej przekwita.
Komary kąsają nie dając wieczorami spokojnie podlewać mój ukochany ogród.
Ale i tak uwielbiam to lato, które szybkimi krokami się spieszy przeminąć...
Zbieram plony porzeczek, agrestu, chodzę na jagody. Ze zbiorów powstają przepyszne dżemy... a upały umila mi basen.
Kilka zdjęć z działki, tych wcześniejszych i teraźniejszych:
























To ulewy powodowali że wszystko rosło szybko, nie podążałam z koszeniem trawy, plewieniem, obcinaniem żywopłotów...
Teraz upały nie miłosierne, trawa się wypala, wszystko dużo szybciej przekwita.
Komary kąsają nie dając wieczorami spokojnie podlewać mój ukochany ogród.
Ale i tak uwielbiam to lato, które szybkimi krokami się spieszy przeminąć...
Zbieram plony porzeczek, agrestu, chodzę na jagody. Ze zbiorów powstają przepyszne dżemy... a upały umila mi basen.
Kilka zdjęć z działki, tych wcześniejszych i teraźniejszych:
poniedziałek, 17 maja 2010
Dziesiąte zdjęcie...
niedziela, 16 maja 2010
sobota, 15 maja 2010
piątek, 14 maja 2010
Mini prace...
poniedziałek, 10 maja 2010
Moje filcowanki
wtorek, 4 maja 2010
Weekend na działce
Subskrybuj:
Posty (Atom)
